Ze zdziwieniem czytam kolejne komentarze dotyczące postępowania władz rosyjskich ws. Katynia. Żeby od razu wyjaśnić nie bronie Kremla, pragnę tylko zwrócić uwagę na aspekt socjologiczny problemu. Pokazanie Katynia A. Wajdy w publicznej telewizji jest przełomem, który zapoczątkuje proces rozmowy o historii najnowszej w Rosji. Trzeba pamiętać, że przez ostatnie lata polityka Kremla ws. katyńskiej polegała na zaprzeczaniu istnienia sprawy i argumentach w stylu a u was bija Murzynów – sprawa obozów organizowanych dla bolszewików podczas wojny 1920 roku.
W świadomości kolektywnej Rosjan sprawa ta, jak i inne zbrodnie okresu stalinowskiego podlegają mechanizmowi wyparcia. Co prawda prezydent Jelcyn przyznał się do faktu popełnienia zbrodni przez NKWD, ale obecna ekipa swoją podstawę legitymacyjną widzi w zaprzeczeniu tamtego okresu i nawiązywania do spadku po ZSRR – słynne słowa Putina o upadku ZSRR, jako największej katastrofie geopolitycznej XX wieku.
Większość Rosjan nie przyjmuje do wiadomości faktu licznych morderstw okresu stalinowskiego, bo widzi ten okres jako mitologiczny złoty wiek Rosji. Ten okres nigdy nie został też potępiony przez władzę, bo wbrew powszechnej opinii XX Zjazd KPZR tego nie dokonał. Referat Chruszczowa potępił „jedynie” kult wodza i brak kolektywnego kierownictwa w partii, jako niezgodne z doktryną komunizmu, nie potępił natomiast licznych zbrodni reżimu, w które sam „reformator” był umoczony po łokcie, jak nie wyżej.
Jednak czy jest to tylko problem Rosjan ze swoją kolektywną świadomością? Według mnie nie. Przypomnijmy sobie burzę po wydaniu książki J. T. Grossa o polskim antysemityzmie po wojnie. O ile można polemizować z pewnymi tezami, które się tam pojawią i w mojej opinii są napisane ze zbyt emocjonalnej strony, to jednak nie da się polemizować z faktem że przypadki napadów na Żydów lub osoby o semickich rysach były zaraz po wojnie powszechne.
Jak nasza świadomość kolektywna na to zareagowała? Wbrew pozorom podobnie, również stosując mechanizm wyparcia. W IPN powstała nawet książka, która miała dać ideologiczny odpór „Strachowi” udowadniając tezę obaloną wcześniej empirycznie badaniami prof. Paczkowskiego o „zażydzeniu” bezpieki, jako powodzie prześladowań Żydów. Nikt nie odniósł się wtedy do tego co w biografii Bermana, zresztą wydanej przez IPN, pisze dr. A. Sobór – Swiderska a mianowicie że Żydzi komuniści byli takimi samymi Żydami, jak komuniści katolicy katolikami. Ta teza była wtedy odbierana, jako napad na narodowe świętości.
Żeby było jasne nie stawiam pomiędzy tymi dwoma sprawami znaku równowagi i nie usprawiedliwiam postawy Rosjan. Pragnę zwrócić jedynie uwagę na problemy akceptacji przez świadomość kolektywną ciemnych kart historii narodowej. Wiele wody w Wołdze i Wiśle upłynie nim w naszych krajach to co złe w historii zostanie zaakceptowane, nie mniej ferment intelektualny został zasiany zarówno w Warszawie, jak i Moskwie.


